We wtorek, 23 grudnia 2025 r., zmarł tragicznie ks. prał. Józef Kasperkiewicz, emerytowany proboszcz parafii w Izdebkach. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w parafii pw. św. Wawrzyńca w Rymanowie.
Pogrzeb zmarłego kapłana odbył się w środę, 31 grudnia 2025 r. Jednak uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się już dzień wcześniej, eksportą w kościele w Rymanowie.
Uroczystości pogrzebowe: EKSPORTA
We wstępie do Mszy Świętej, we wtorek – 30 grudnia 2025 r., bp Stanisław Jamrozek podkreślił, że każde wejście do kościoła jest symbolem spotkania z Chrystusem. – Wnieśliśmy trumnę z ciałem śp. ks. Józefa, prosząc, żeby Pan go przyjął do swojej chwały, żeby w jego świątyni przebywał, uwielbiając ze wszystkimi zbawionymi. W tym czasie dziękujmy za jego długoletnią posługę kapłańską, za miłość do ludzi, za miłość do Pana Boga – mówił bp Jamrozek.
Homilię w pierwszym dniu ostatniego pożegnania wygłosił ks. Ryszard Królicki, proboszcz parafii w Lubatowej. Kapłan podkreślił, że nagła śmierć ks. Kasperkiewicza była dla wielu bolesnym zaskoczeniem. – Być może wielu z nas, stając przy trumnie naszego brata kapłana, jeszcze ma w uszach jego głos, przed oczyma obraz tej szlachetnej twarzy. Ten głos i ta twarz należą już do przeszłości. To jest ta trudna prawda o umieraniu, która nie mieści się w głowie. Jednego dnia człowiek jest, a drugiego już go nie ma. Czas jaki otrzymujemy, by cieszyć się życiem na ziemi, jest darem i tajemnicą.
Nawiązując do odczytanej Ewangelii, kaznodzieja przypomniał, że człowiek wierzący musi być zawsze gotowy do drogi, w której idzie za Chrystusem niezależnie od okoliczności. Wskazał, że w tej drodze potrzebne są nam dziś modlitwa i łaska uświęcająca. – Modlitwa, która często gości w sercu człowieka zapewnia łączność z Bogiem i otwarcie się na jego przyjęcie. Tak jak biodra przepasane szatą są oznaką zewnętrznego przygotowania do spotkania, tak modlitwa staje się oznaką wewnętrznej gotowości do przyjęcia Pana – mówił ks. Królicki. – Każdy z nas jest powołany do tego, aby zadbać o atrybuty zbawienia swej duszy, oczekując kiedy Pan nadejdzie. One nas utwierdzają w dobrym przygotowaniu na niespodziewane nadejście tego, który jest Panem życia i śmierci i wcale nie musi się nam tłumaczyć, kiedy przyjdzie, ale my musimy być przygotowani na to Jego przyjście.
Kaznodzieja podczas homilii przypomniał też życiorys i historię powołania oraz pracy duszpasterskiej śp. ks. prał. Józefa Kasperkiewicza.
Uroczystości pogrzebowe: MSZA ŚWIĘTA POGRZEBOWA
W dniu pogrzebu w kościele pw. św. Wawrzyńca w Rymanowie odbyła się uroczysta Eucharystia, której przewodniczył bp Krzysztof Chudzio.
– Miłosiernemu Panu Bogu chcemy przedstawiać dzisiaj duszę naszego zmarłego brata w kapłaństwie ks. Józefa – mówił we wstępie bp Chudzio. – Wprawdzie formalnie był już w stanie emerytury, ale zawsze był uczynny, chętnie służył pomocą. Tak niedawno słyszałem, jak księdza mówili, kto chce poprosić ks. Józefa o pomoc, o zastępstwo, to niech się śpieszy, bo jego kalendarz wypełniony jest już do Wielkanocy. Pan jednak powołał go już do siebie, a my chcemy mówić Panu Bogu o tych wszystkich jego dobrych dziełach, o tej życzliwości, miłości, którą darzył wszystkich. To wszystko w tym celu, aby wyprosić tę łaskę, by już teraz mógł radować się oglądaniem Bożego oblicza.
Homilię w dniu ostatniego pożegnania emerytowanego proboszcza parafii w Izdebkach wygłosił jeden z kursowych kolegów, ks. Mieczysław Bąk. Kaznodzieja przypomniał życie zmarłego kapłana oraz ukazał go, jako człowieka, który zawsze miał czas i chęci, by służyć pomocą i kapłańską posługą. – Miał 71 lat. rozpoczął 46 rok kapłaństwa. I teraz warto pomyśleć. Prawie 46 lat. Ilu ludzi stanęło na jego drodze? Ilu otrzymało rozgrzeszenie? Służył w konfesjonale do ostatniej chwili. Tak wielu ludziom pomógł odnaleźć drogę do Boga.Ilu włączył do wspólnoty Kościoła, udzielając Chrztu Świętego? Ile małżeństw pobłogosławił? Bóg jeden wie.
Ks. Bąk zwrócił uwagę, że życie zmarłego ks. Józefa Kasperkiewicza potwierdzała, że czuł się kapłanem do końca i zawsze prasował dla Kościoła, Chrystusa i ludzi. – Ufamy, że był gotowy na spotkanie z Panem, by zamieszkać w domu Ojca, który został dla niego przygotowany – mówił kaznodzieja. – Choć dzisiaj w ten ostatni dzień roku nasze serca przepełnia smutek i żal, to ufamy że kiedyś spotkamy się ze śp. ks. Józefem tam, gdzie nie ma już narzekania ani bólu, lecz wieczna radość.
Na zakończenie śp. ks. prał. Józefa Kasperkiewicza pożegnali kapłani, rodzina oraz wierni z parafii w których posługiwał. Po modlitwie w świątyni, trumna z ciałem zmarłego kapłana została odprowadzona na miejscowy cmentarz.

