
Istnieją utwory powstałe z potrzeby chwili — z racji zaistnienia konkretnej sytuacji, napięcia, a nawet zagrożenia. Bywają też takie, które zrodziły się w ciszy, bez wielkich ambicji, niemal na marginesie twórczości. Łączy je to, że jedne i drugie potrafią poruszyć człowieka do głębi. Tym razem w audycji „Muzyka Mistrzów” spotkaliśmy się z kompozytorem, którego muzyka bardzo silnie związana jest z emocjami, tożsamością i wewnętrznymi przeżyciami. Było to spotkanie z Jeanem Sibeliusem i jego dwoma utworami, pokazującymi tego kompozytora z dwóch różnych stron. Była to więc opowieść o dwóch twarzach Sibeliusa.
W naszej audycji pojawiła się najpierw muzyka monumentalna, niemal manifest, który stał się głosem całego narodu. Później muzyka cicha, intymna, jakby osobista notatka zapisana dźwiękami. Zaczęliśmy od utworu, który powstał w bardzo konkretnych okolicznościach historycznych — i który szybko przestał być tylko muzyką. Tym utworem jest „Finlandia”, niosąca w sobie coś więcej niż dźwięki. Dla finów jest ona symbolem uciskanego narodu, szykującego się do walki o swoją wolność i ostatecznego przejścia z niewoli, ku zwycięstwu i upragnionej wolności. Utwór „Finlandia” pokazuje Sibeliusa jako twórcę monumentalnego, mówiącego w imieniu wielu. Ale to tylko jedna strona jego muzycznego świata. Bo ten sam kompozytor potrafił pisać także muzykę cichą, skupioną, niemal szeptaną. Muzykę, która zwraca się do pojedynczego słuchacza. Takim właśnie utworem jest „Impromptu op. 5, nr 5” — krótka kompozycja fortepianowa, ukazująca nam zupełnie inne oblicze Sibeliusa.
Zapraszamy również do wysłuchania innych audycji z cyklu „Muzyka mistrzów”: